Przejdź do treści

Bramy i mordercze wizje

brama

Nienawidzę swojej pracy. Codziennie rano muszę wchodzić na dziesiąte piętro po schodach, bo szefowi nie chciało się w ramach oszczędności zamontować windy. Ciekawe jak się czuja osoby chore na serce, które muszą się dostać do szefa. Pewnie nie najlepiej. Szef oszczędza na wszystkim.

Bramy z Warszawy dla wybranych

bramaNasze ogrodzenia się rozpadają, choć wszyscy wiemy, ze stać nas by było nawet na ogrodzenia kute. Ekspres do kawy od dawna woła o nowe filtry, ale szef ich nie kupi chyba dopóki same się nie rozpuszczą i nie pojawią w jego kawie. W toalecie mamy najtańszy szary papier toaletowy, a biuro jest sprzątane raz na miesiąc, chyba, że przychodzą jacyś goście na spotkanie. Bramy warszawa garażowe są oczywiście również tylko dla szefa i jego zastępcy. Do tego ta praca biurowa i przerzucanie papierów. Gdyby nie to, że szef oferuje dobre stawki, nieosiągalne często nawet w Warszawie to bym już dawno tam nie pracowała. Coś za coś, nie można mieć wszystkiego jak widać. Jak mnie szef szczególnie zirytuje to zawsze sobie wyobrażam, ze wypada on przez balustrady zewnętrzne na swoim balkonie, a później tak leci i leci kilka pięter w dół. Byłabym miła i zapewniłabym mu jakieś miękkie lądowanie, ale co by się przestraszył do jego. Jakby spadł na beton to kto by pensję nam wypłacił? To byłaby duża strata. Może wtedy zacząłby lepiej traktować swoich pracowników i zrozumiał, że nie na wszystkim można oszczędzać.

A może to jeden z tych ludzi, którzy nigdy nie zmądrzeją, ale zawsze mają do wtrącenia swoje trzy grosze i wszystko wiedzą lepiej od innych. Tak czy inaczej balustrady się nigdzie nie wybierają, więc marzyć zawsze można.